Prześwietlenia

Śmierć Ojca była dla mnie wielkim wstrząsem. Toteż głęboko i zarazem całkowicie subiektywnie przeżyłem fakt, że: Kiedy odszedł Tata nastąpiła noc 21 grudnia 2020 roku, w którą świeciła tzw. Gwiazda Betlejemska będąca prawdopodobnie wielokrotną, niezwykle rzadką koniunkcja trzech planet - Saturna, Jowisza i Marsa, (Johannes Kepler zaobserwował to zjawisko po roku 1600 twierdząc, ze zdarza się ono raz na ok. 800 lat). Zatem w tę niezwykłą noc ujrzałem oczyma wyobraźni organizm Taty prześwietlony promieniami niezwykłej  Gwiazdy, która w występuje tu jako źródło życia tworzące tkankę żywą. Podczas gdy w mroku - braku światła panuje entropia...

Jednak w obrazie "Bez miłości umieramy, a w Jej świetle ożywamy", (z cyklu lumen vitae (Prześwietlenia) olej, płótno, 110x105cm, 2025), skupiłem się nie tylko na snopie Światła z góry, lecz i na miłości ludzkiej związanej również ze śmiercią, gdyż przecież się boimy, że Tych, których kochamy, kiedyś utracimy... Ponadto chciałbym zamanifestować tu siłę snopu światła miłości, która nas nieustannie ożywia, gdy kochamy.